11 błędów, których nie chcesz popełnić na poście dr Dąbrowskiej

Decydując się na post, zazwyczaj nie myślimy o tym, że coś się nie uda. Oglądamy piękne zdjęcia typu “przed i po”, czytamy historie sukcesów, znikających blizn, ustępujących dolegliwości i myślimy sobie, że to po prostu musi się udać.

Otóż, nie musi! Jest mnóstwo rzeczy, które mogą pójść nie po naszej myśli. I najlepsze, co możemy zrobić, to przygotować się na wszelkie ewentualności.

Pamiętaj, że wystarczy jedna pomyłka i będziesz zmuszona natychmiastowo zakończyć post, odczekać okres rekonwalescencji i dopiero później podjąć kolejną próbę. Dlatego przygotowałam dla Ciebie listę błędów, które wiele osób popełnia na poście. Ucz się na ich błędach zamiast na własnej skórze.

BŁĄD NR 1 – Idziesz na żywioł

Deklaracja, by przeprowadzić post dr Dąbrowskiej to zazwyczaj doskonały pomysł (nawet osoby cieszące się dobrym zdrowiem zauważą benefity 7- lub 14-dniowego postu raz w roku). Jednak podejmowanie spontanicznej decyzji o 22:00 w sobotę, by zacząć natychmiast, prawie na pewno zakończy się spektakularną porażką. Bez odpowiedniego przygotowania (w tym psychicznego!) i odpowiednich zasobów (żywności i sprzętu) Twój entuzjam szybko się wyczerpie i w najlepszym razie skończy się na 1-dniowym detoksie, a w najgorszym na niebezpiecznej głodówce.

Co zrobić?

Nawet jeśli Twoja decyzja była spontaniczna, daj sobie czas, by odpowiednio przygotować się do postu.

BŁĄD NR 2 – Nie zgłębiasz dostępnej literatury

Post dr Dąbrowskiej do bardzo specyficzna i skomplikowana dieta, która nie ma na celu odchudzania (to niejako skutek uboczny), a raczej oczyszczenie i uzdrowienie organizmu, a także przygotowanie go do zmiany stylu życia na zdrowszy.

Nie oszukujmy się – post jest trudny, pełen pułapek i sytuacji, w których łatwo postąpić niezgodnie z zasadami i zaprzepaścić cały efekt.

Co zrobić?

Zanim rozpoczniesz post, przeczytaj przynajmniej jedną z książek dr Dąbrowskiej lub wysłuchaj cyklu audycji z jej udziałem. Rób notatki! Zapisz się do grup na Facebooku, w których znajdziesz ogrom informacji na temat wszystkich aspektów postu.

BŁĄD NR 3 – Nie odstawiasz wcześniej używek

Mniej więcej na 7 dni przed rozpoczęciem postu warto odstawić lub w maksymalnym stopniu ograniczyć wszelkiego rodzaju używki. Dotyczy to alkoholu, papierosów, kawy, herbaty (nie tylko czarnej, ale też zielonej, czerwonej, białej itp.), napojów gazowanych, energetyków (!) i wielu innych, które nie przyszły mi nawet na myśl, a które być może spożywasz na co dzień.

Wiele osób skarży się na zabójcze migreny podczas pierwszych dni postu. W moim przypadku nieznośny ból głowy trwał aż cztery dni (96 godzin czystego horroru!). Dodatkowo miałam światłowstręt i dźwiękowstręt, a każdy dotyk powodował odruch wymiotny. Chyba nie muszę dodawać, że jakakolwiek próba normalnego funkcjonowania była skazana na porażkę? Leżałam w ciemnym pokoju, zwinięta w kulkę i marzyłam, by usnąć i spać, dopóki ból nie ustąpi.

Byłam gotowa zrezygnować z postu tylko po to, by zakończyć swoje cierpienie. A to nawet nie był objaw samego postu, tylko reakcja mojego organizmu na gwałtowne odstawienie kawy.

Co zrobić?

W ciągu 7 dni poprzedzających post stopniowo ograniczaj używki i ogólnie produkty, które są zakazane na diecie. Oprócz kawy, herbaty, alkoholu, narkotyków (!), papierosów, czy energetyków, spróbuj również zmniejszyć ilość spożywanego białego cukru i białej mąki.

BŁĄD NR 4 – Nie minimalizujesz ilości spożywanego cukru

To rozwinięcie poprzedniego punktu, na wypadek, gdyby miało Ci coś umknąć. To naprawdę ważne. Cukier to używka i uzależnia w podobny spośób jak kawa czy alkohol.

Nie wystarczy jednak zrezygnować ze słodzenia popołudniowej herbaty. Chodzi tu przede wszystkim o cukier przetworzony, zarówno w formie białych kryształków w Twojej cukierniczce, jak i cukru ukrytego w batonach, płatkach śniadaniowych, napojach gazowanych, a czasem nawet w sokach.

Co zrobić?

Dokładnie przeglądaj składy produktów, które spożywasz. Szukaj składników takich jak cukier, syrop glukozowo-fruktozowy (zgroza!), glukoza, fruktoza itp. Stopniowo (Nie na hurra! Umiar jest ważny, nawet w odstawianiu szkodliwych substancji.) zamieniaj niezdrowe produkty na ich nieco zdrowsze alternatywy. Im bliżej momentu rozpoczęcia postu, tym zdrowsza i bardziej uboga w cukry powinna być Twoja codzienna dieta.

BŁĄD NR 5 – Nie testujesz przepisów

Jeśli wydaje Ci się, że przez 42 dni postu będziesz jeść pieczone warzywa i marchewkę pokrojoną w słupki, to uwierz mi, że w ciągu kilku dni będziesz mieć odruch wymiotny na sam ich widok. Różnorodność spożywanego pożywienia to jeden ze sposobów, dzięki którym przetrwasz okres postu.

W internecie znajdziesz setki przepisów wymyślonych przez “postowiczki” i opublikowane dla dobra ludzkości na grupach fejsbukowych i blogach. Wśród nich z pewnością znajdziesz dania, które przypadną Ci do gustu.

Ale uwaga! 90% przepisów jest mdła i niesmaczna i tylko zdesperowana kobieta po 40 dniach postu może uznać, że to nadaje się do spożycia (i pokazania ludzkości jako pyszna potrawa!).

A nie ma prostszej drogi, by złamać post niż stać 2 godziny przy garach i przekonać się, że kotleciki z selera są absolutnie niezjadliwe.

Co zrobić?

Znajdź i przetestuj przynajmniej 10 przepisów, które będą podstawą Twojego żywienia i ostoją w trudnych momentach postu.

BŁĄD NR 6 – Szykujesz się tylko na 42 dni

Post dr Dąbrowskiej jest zaplanowany tak, by trwał 7-42 dni (czyli 1-6 tygodni). Jednak równie ważny (a w wielu przypadkach nawet ważniejszy) jak sam post jest okres “wychodzenia z postu”.

Powstały dwie metody wychodzenia z postu (zwane po prostu starym i nowym sposobem wychodzenia). Ja osobiście przetestowałam tylko starą metodę i jestem jej zwolenniczką, dlatego w moich postach znajdziesz informacje tylko o tej metodzie.

Wychodzenie z postu powinno trwać tyle samo co sam post. W przypadku najdłuższego – 42-dniowego – postu, powrót do normalnego żywienia również powinien zająć 42 dni.

Uwierz mi, że nieprawidłowe wychodzenie z postu nie tylko zaprzepaści wszystkie korzyści zdrowotne (i ewentualną utratę wagi) uzyskane podczas postu, ale wręcz spowoduje dodatkowe problemy.

Podczas mojego najdłuższego postu (21 dni) schudłam nieco ponad 6kg. Niestety po zakończeniu postu tylko przez 2-3 dni trzymałam się zaleceń dotyczących prawidłowego wychodzenia. Czwartego dnia przestrzegałam zaleceń w 99%, tj. jadłam owoce i warzywa, a także pyszną, słodziutką drożdżówkę z budyniem. Później było już tylko gorzej. Wróciłam do swoich starych przyzwyczajeń (choć wydawały mi się raczej zdrowe) bez jakiejkolwiek diety przejściowej. Ostatecznie, po kolejnych miesiącu nie tylko odzyskałam utracone kilogramy, ale też utyłam kolejne 2kg.

Co zrobić?

Nastaw się psychicznie, że Twój post potrwa dwukrotność tego, co planujesz. Przygotuj się na to, że będziesz musiała kontrolować ilość spożywanych kalorii i stopniowo luzować restrykcyjne zasady odżywiania.

BŁĄD NR 7 – Nie planujesz zmiany na zawsze

Post dr Dąbrowskiej to świetne narzędzie, by wybudzić organizm z marazmu spowodowanego złym stylem życia i pobudzić go do “naprawienia” tych elementów, które nie działają w pełni sprawnie.

Przyrównaj post do leku, który bierzesz na przeziębienie. Pomoże Ci, postawi na nogi, ale nie możesz go brać non stop. Jeśli po zakończeniu “terapii” będziesz biegać nago po śniegu, nie będziesz dbać o swój organizm, stracisz świeżo odzyskaną odporność i znów się przeziębisz.

Post jest pierwszym krokiem do pięknej, życiowej podróży w kierunku lepszego i zdrowszego życia. Jeśli chcesz, by wspaniałe rezultaty uzyskane w trakcie postu zostały z Tobą na dłużej, musisz całkowicie zrewidować swoje poglądy na zdrowie i zacząć dbać o swój organizm.

Pamiętaj, że Twój organizm nie jest z gumy, nie jest niezniszczalny i (niestety) zużywa się. Tylko od Ciebie zależy, w jaki sposób będziesz zarządzać „zasobami”, którymi obdarował Cię los. Jeśli wydaje Ci się, że możesz jeść i żyć „normalnie”, jak wszyscy, albo „zdrowo z doskoku”, to wiedz, że taka strategia zrobi z Ciebie starą, schorowaną 50-latkę.

W naszych ciałach nie ma przycisku z napisem “zdrowie”, który wystarczy wcisnąć raz do roku, a później nie przejmować się nim zupełnie. Jest za to cała klawiatura przycisków i tylko od Ciebie zależy, czy melodia Twojego ciała będzie hitem czy raczej kakofonią zdrowotnych wpadek.

Co zrobić?

Potraktuj post jako wstęp do zmiany stylu życia. Sama na pewno zdajesz sobie sprawę z tego, że wiele elementów powinnaś odstawić na zawsze. Zastanów się nad tym, z których elementów o wątpliwej jakości dla zdrowia jesteś w stanie  zrezygnować zupełnie, które możesz ograniczyć do sporadycznych “grzeszków”, a bez których nie jesteś w stanie przeżyć dnia.

Jeśli tych ostatnich jest zbyt dużo, prawdopodobnie przeprowadzenie postu nie ma większego sensu. Wróć do tematu, kiedy przepracujesz swoje uzależnienie od śmieci w diecie i życiu.

BŁĄD NR 8 – Nie chcesz zwolnić

Chcesz przeprowadzić post, ale masz milion spraw na głowie? Przełóż post na później!

Pracujesz na pełen etat i szykuje Ci się trudny okres w firmie? Przełóż post na później!

Jesteś świeżo upieczoną mamą, na “urlopie” macierzyńskim i chcesz przeprowadzić post, by schudnąć po ciąży, ale maleństwo właśnie ząbkuje/ma kolki/przeżywa bunt 2-latka i domaga się 100% Twojej uwagi? Przełóż post na później!

Nie oznacza to wcale, że przez całe życie masz odkładać post na później i odsuwać swoje zdrowie na dalszy plan. Raczej zastanów się, czy i kiedy będziesz w stanie postawić siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu (choćby tylko na kilka tygodni).

Czy możesz zrobić coś, by ułatwić sobie zwłaszcza pierwsze 1-2 tygodnie postu? Dodatkowa pomoc przy dzieciach, krótki urlop lub chociaż nadrobienie zadań w pracy przed rozpoczęciem postu, by uzyskać kilka dni (tygodni) luzu to niezmiernie ważna kwestia podczas postu. Post to czas, kiedy wsłuchujesz się w potrzeby własnego organizmu. Nie będziesz w stanie tego zrobić, jeśli nie zwolnisz i nie wyciszysz się na tyle, by zrozumieć, co Twoje ciało próbuje Ci przekazać.

Co zrobić?

Wybierz odpowiedni okres, w którym chcesz przeprowadzić post. Unikaj świąt i sytuacji stresogennych. Poproś o pomoc kogoś, komu ufasz. Postaw siebie na pierwszym miejscu.

BŁĄD NR 9 – Zamierzasz przestrzegać postu w 99%

To jedna z kontrowersyjnych kwestii, która dzieli postowiczki na dwa skrajne obozy. Teoretycznie rzecz biorąc, nieprzestrzeganie zaleceń postu co do joty kompletnie mija się z celem. W większości przypadków wystarczy drobne odejście od zasad lub jednorazowa wpadka, by słynne “odżywianie wewnętrzne” zanikło lub w ogóle się nie włączyło. W takiej sytuacji organizm przełączy się w tryb “głodówki” i szybko zobaczysz najczarniejszy możliwy scenariusz (zatrzymanie spadku wagi, gwałtowne obniżenie zużycia kalorii, spalanie mięśni, brak energii, letarg).

W praktyce jednak wiele postowiczek pozwala sobie na niewielkie odstępstwa z nadzieją, że “być może nic się nie stanie”. Podczas mojego najdłuższego dotychczasowego postu (21 dni), kiedy byłam już w trybie odżywiania wewnętrznego, zaczęłam pić kawę z mlekiem owsianym. Kawa była słaba. Pozwalałam sobie tylko na jeden maleńki kubeczek dziennie. Mleka jak na lekarstwo. Ograniczyłam też ilość zjadanych owoców, by mieć pewność, że nie przekraczam maksymalnej ilości spożywanych węglowodanów. Niestety po kilku dniach OW zanikło, a ja musiałam przerwać post i uznać go za niepowodzenie.

Wiele zasad postu może Ci się wydawać dziwnych. Również sama ideologia dr Dąbrowskiej (która podciągnęła podst pod zasady religii katolickiej – zauważysz to zwłaszcza w jej audycjach) nie pomaga budować zaufania do zasad postu.

Ale uwierz mi, że wiele osób próbowało naginać lub łamać te zasad i na własnej skórze sprawdziło, że rezultaty są znacznie gorsze (lub zerowe) niż w przypadku przestrzegania zasad w 100%.

Co zrobić?

Zastanów się, czy jesteś w stanie przestrzegać zasad postu w 100%. Jeśli czujesz, że może Ci być trudno, być może warto zacząć od dnia testowego (1 dzień z zasadami postu w tygodniu) lub krótszego okresu postu (7 dni już zrobi dużą różnicę).

A może po prostu spróbuj innej metody, by poprawić jakość swojego życia..?

BŁĄD NR 10 – Nie chcesz nic nikomu mówić

Informowanie o poście to kolejna kontrowersyjna kwestia, która nie jest stricte błędem, ale z pewnością utrudni Ci przetrwanie postu. I nie chodzi o to, żebyś powiedziała o tym całej rodzinie i wszystkim znajomym albo kupiła koszulkę z napisem “jestę trawojadę”. Chodzi raczej o to, by poszukać wsparcia i motywacji wśród najbliższych. To jeden z kluczowych elementów, które pomogą Ci przetrwać najgorsze momenty postu.

Zastanów się, czy masz w swoim otoczeniu kogoś, komu możesz zaufać i kto nie będzie wpływać na Twoje decyzje. Nie chcesz osoby, która pomoże Ci usprawiedliwić przerwanie postu. Nie chcesz też takiej, która da Ci przysłowiowego “kopa w tyłek” i każe brnąć dalej.

Jednym z celów postu jest wsłuchanie się w swój organizm. Dlatego nie potrzebujesz głosów z zewnątrz, które będą Ci mówiły, co masz robić. Ale przyda się ktoś, kto będzie Cię wspierać i motywować, bez względu na to, jaką decyzję podejmiesz.

Osobiście polecam grupę na FB o nazwie “Post Dr Dąbrowskiej – porady, przepisy, wsparcie”, która była dla mnie ogromnym wsparciem (jak sama nazwa wskazuje 😉 )w trakcie postu. Jako totalna introwertyczka lubię kontakt z ludźmi na moich własnych zasadach i spotykanie się z kimkolwiek, kiedy mam gorszy dzień lub kryzys postowy to tylko dodatkowy ciężar. Grupa daje wsparcie zawsze, kiedy go potrzebuję, nawet jeśli siedzę w piżamie i podgryzam marchewki na kanapie.

Od strony organizacyjnej wszystko jest dość profesjonalnie zorganizowane. Każdy post jest opisany tagiem, więc wyszukiwanie interesujących nas tematów jest śmiesznie proste. Dodatkowo większość grupowiszek opisuje swoje posty za pomocą zestawu trzech liczb, np. 1/42/3. Pierwsza liczba oznacza dzień aktualnego postu (jeśli jeszcze nie zaczełaś, wpisz 0). Druga liczba to planowana długość postu. Trzecia liczba oznacza, który raz przystępujesz do postu.

Pamiętam, że w trakcie mojego najdłuższego postu udało mi się przetrwać początkowe migreny, ale około 8-9 dnia zaczeły mnie dręczyć ciągłe zachciewajki. Nie taki prawdziwy głód, ale ochota na jakieś konkretne (zakazane) produkty. Jednocześnie odczuwałam już pewne znudzenie ciągłym jedzeniem leczo i szpinaku. Byłam już na krawędzi przerwania postu, ale dziewczyny z grupy FB odwiodły mnie od tego. Spędziłam cały wieczór na czytaniu wpisów oznaczonych tagiem #dzien9, a później na dokładkę jeszcze #przedipo. Zmotywowało mnie to, by spróbować pociągnąć jeszcze kilka dni, a następnego dnia zachciewajki już się nie pojawiły.

Co zrobić?

Znajdź wsparcie. To może być ktoś Ci bliski. To może być forum lub grupa na FB. To może być nieznajoma z internetu, która zacznie post tego samego dnia.

BŁĄD NR 11 – Nie zamierzasz iść na żadne ustępstwa

Jeśli jesteś uparta, wytrzymała i konsekwentna, z pewnością nie będziesz mieć większych problemów, by przetrwać post. Ani nadgodziny w pracy, ani przeziębienie nie będą wymówką, by wcześniej zakończyć post. Jak coś sobie postanowisz, to nie ma zmiłuj!

BRAWO!

To doskonały przykład, jak NIE NALEŻY przeprowadzać postu. Świetnie, że masz silną wolę i porządną motywację. Jednak pamiętaj, że odpowiednie warunki (wewnętrzne i zewnętrzne) są nieodzowne do prawidłowego przeprowadzenia postu.

Naucz się słuchać swojego organizmu, odróżniać głód od zachcianek, a wymówki od prawdziwych powodów, dla których warto skrócić post.

I pamiętaj! Każdy dzień na poście to ogromny sukces. Bez względu na to, czy wytrwasz 7 dni czy 42 – Twój organizm dostaje szansę, by odpocząć i włączyć wewnętrzne procesy “ozdrowieńcze”. Nie podcinaj sobie skrzydeł, jeśli nie przebrnęłaś przez tyle dni, ile sobie zaplanowałaś. Potraktuj to jako krok (nawet jeśli to był tylko kroczek) w kierunku zdrowszego trybu życia. A jeśli będziesz czuła taką potrzebę, możesz powtórzyć post po upływie okresu ochronnego.

Co zrobić?

Słuchaj swojego organizmu. To jedyny sposób, by post był naprawdę udany. Naucz się odróżniać prawdziwe sygnały pochodzące z organizmu od „marudzenia” Twojego mózgu, które będzie próbowało namówić Cię do przerwania postu.


Podsumowanie

Ile postowiczek (i postowiczów), tyle potencjalnych błędów i pułapek. A może nawet więcej, jako że każdy z nas jest inny i każdy kolejny post też może być kompletnie różny od poprzedniego. 

Powyższe błędy i rady są dość uniwersalne i sprawdzą się nie tylko w trakcie postu, ale też w codziennych zmaganiach z własnym organizmem i w próbach zmiany stylu życia na lepszy.

Jeśli popełniłaś któryś (wiele?) z powyższych błędów, daj znać, czy w porę się opamiętałaś, czy też musiałaś przerwać post i jakie były tego konsekwencje. Jestem bardzo ciekawa Twojej historii.


UWAGA! Nie jestem lekarzem ani dietetykiem. Nie mam wykształcenia kierunkowego, by udzielać profesjonalnych rad lub zalecać terapie (w tym post dr Dąbrowskiej lub inne posty lecznicze). Jestem zaledwie blogerką, która dzieli się swoimi przeżyciami i wnioskami wyciągniętymi na ich podstawie.

Wszelkie wskazówki i przemyślenia zawarte w moich postach to moje subiektywne odczucia, opisy działań, które sprawdziły się w moim przypadku i ich interpretacja lub próba wyjaśnienia. Pamiętaj, że to, co działa u mnie może nie sprawdzić się w Twoim przypadku. Przekazuję je z dobrymi intencjami, ale wszelkie działania podejmujesz na własne ryzyko.


Seria na temat postu dr Dąbrowskiej składa się z następujących wpisów:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top