Pamiętnik postowiczki – tydzień III-IV.

Podobno OW (czyli słynne Odżywianie Wewnętrzne, kiedy organizm przestaje odczuwać głód) pojawia się po 2-3 dniach postu. W moim przypadku pojawiło się dopiero około 10. dnia! I teraz wreszcie rozumiem, o czym była mowa. Różnica w jakości życia jest dramatyczna.

Wstaję wcześnie, nie mam problemu z sennością w ciągu dnia. Zaczęłam nawet robić dzieciakom śniadania do szkoły i bawię się w układanie zabawnych zestawów, dodawanie sekretnych wiadomości i zaskakujących dodatków. Fakt, że nie mogę nawet oblizać palca ubrudzonego np. po posmarowaniu kanapki w ogóle mnie nie rusza. Wieczory są trudniejsze – często odpływam podczas usypiania najmłodszego syna czyli w okolicach ósmej wieczorem. Dla mnie, sowy, która uwielbia pracować nocami, to zupełna nowość. Trochę brakuje mi nocnej samotności, kiedy mogłam nacieszyć się ciszą i skupić na pracy.

Jedzenie jest ok. Odnoszę zdecydowaną porażkę na froncie surowych warzyw. 75% surowych i 25% po obróbce termicznej? Ha! U mnie jest raczej na odwrót. Mam nawet wrażenie, że więcej surowizny jadłam bez postu niż teraz. Niedobrze…

Problemy w trakcie postu

W trakcie postu wyszedł na jaw jeden z moich problemów dietetycznych, o którym nie miałam pojęcia. Chodzi o… dojadanie po dzieciach. Autentycznie! Nawet nie miałam pojęcia, że to robię. Najmłodszy jadł na śniadanie owsiankę, a ja dojadałam po nim. Zjadł trzy łyżki zupy, a ja resztę. Dżem nie posmakował? To mama zje kanapkę…

Jakie to jest wkurzające! Początkowo był to dla mnie duży problem. Tyle jedzenia się marnowało, nikt nie chciał odgrzewać resztek albo dojadać nadgryzionych kanapek. Nienawidzę marnowania jedzenia i te góry żarcia, które walały się po kuchni i lodówce, bardzo mnie denerwowały.

Co gorsza, dopiero teraz zauważyłam, że przed postem dojadałam po dzieciach ZAMIAST zrobić sobie normalny posiłek. Chodziłam na zmianę głodna lub obżarta w zależności od tego, co akurat było w lodówce. Nie miałam też nawyku, by przygotować dla siebie poprawnych (choćby zgrubsza zbilansowanych) posiłków, bo mój jadłospis to było prawdziwe koło fortuny.

I dopiero teraz uświadomiłam sobie, że to bardzo nie fair w stosunku do mnie samej. Usuwałam resztki jak jakiś odkurzacz. Wykorzystywałam to (podświadomie) jako wymówkę, by zjadać więcej słodkości (kanapki z dżemem, masłem orzechowym, słodka owsianka, z owoców banany itp. Niby „zdrowe”, chyba że składają się na każdy posiłek w ciągu dnia!). Sama podkopuję swoje próby zdrowego życia – kompletnie bez sensu i świadomości takiego działania.

A dodatkowo uderzyło mnie to, co tak naprawdę oznacza moje zachowanie, jaki daję przykład. Pokazuję (sobie i innym), że nie jestem warta tego, by przygotować dla siebie oddzielny, kompletny posiłek. Dlaczego?! Czy jestem mniej warta niż pozostali członkowie mojej rodziny? Czy pozwoliłabym, żeby któreś z moich dzieci odżywiało się w taki sposób? Ba! Nawet mój pies ma bardziej zbilansowaną dietę niż ja!

Dało mi to do myślenia. W ogóle mam wrażenie, że podczas postu człowiek zaczyna zastanawiać się nad wieloma kwestiami, które tylko pozornie łączą się z dietą, a w rzeczywistości dotyczą znacznie głębszych tematów i problemów. Mam nadzieję, że z tego mojego „kminienia” wyjdzie coś pozytywnego.


Ulubione dania w tym tygodniu:

  • Kalafiornica z pomidorami od Veganamy to niebo, mówię Wam , NIEBO w gębie. Faktem jest, że nie przypomina mi w smaku jajecznicy (choć zapach był dzięki soli Kala Namak), ale ta tekstura… Ach!
  • Leczo z dynią od AmMniam to moje odkrycie w tym tygodniu. Dodatek dyni sprawia, że całość jest znacznie bardziej sycąca. I znowu, choć smak inny, to dynia ma konsystencję bardzo zbliżoną do ziemniaków. W połączeniu z papryką jest pyszna.
  • W tym tygodniu ciągnie mnie do potraw „na słodko”, a najlepiej słodko i tłusto. Oczywiście ani cukier, ani olej nie są dozwolone na poście, ale deser z dyni z jabłkiem od Mamagerki pomógł mi zmylić kubki smakowe (Ps. Nie dodaję goździków. Nie mogę się do nich przekonać.).

Czaso-umilacze w tym tygodniu:

  • Ten i inne plakaty od MinimalMill – tak jakby trochę w klimacie Ryszarda Kai, ale w wersji pozbawionej ironii, za to z dodatkiem urokliwości (<— jest takie słowo? 😉 Chyba wreszcie znalazłam coś do siebie do salonu. <3 )
  • Seria „In Death” to jedyna (jak dotąd) seria książek (teraz jest ich już ponad pięćdziesiąt), do której regularnie wracam. Ba! Czytam całą serię przynajmniej raz w roku, a Eve Dallas i Roarke są moimi najlepszymi przyjaciółmi. Polecam wszystkim introwertykom. (Spoiler: Zauroczenie Eve panem Mirą jest urocze, prawda? I jeszcze ta czapka ze śnieżynką!)
  • Znalazłam to mydło marsylskie w płatkach w Castoramie. Na opakowaniu jest przepis, jak zrobić z niego płyn do prania. Zrobiłam. Idealnie nadaje się do codziennego prania, całkiem nieźle dopiera brudne ubrania moich chłopców. I jedno opakowanie starczy mi na dobrych kilka miesięcy codziennego prania. Wychodzi ekologicznie i tanio – czego chcieć więcej?


UWAGA!
Część odnośników do moim blogu to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli po kliknięciu w link dokonasz zakupu, ja otrzymam drobną kwotę w zamian za polecenie.

Czy poleciłabym dany produkt nawet bez afiliacji?
Jasne, wiele produktów nie ma linków afiliacyjnych, ponieważ w pierwszej kolejności wybieram produkt, a dopiero później sprawdzam, czy jest dostępny w moim programie afiliacyjnym.

Jednocześnie pamiętaj! To nie są moje produkty. Wielu z nich jeszcze nie przetestowałam, inne są na moim „30-dniowym okresie ochronnym” i dopiero zastanawiam się nad zakupem. Niektórych nigdy nie kupię, ponieważ nie mam na nie miejsca, a jedynie wzdycham do nich cicho przed ekranem komputera.

I ostatnia sprawa – niech moje odnośniki, polecenia i „wiszlisty” nie będą kolejnym elementem marketingowej gierki nakręcającej konsumpcjonizm. Przed każdym zakupem zastanów się, czy rzeczywiście dany produkt jest Ci potrzebny i czy możesz kupić opcję lokalną/używaną/tańszą itd.

Możesz też zawsze zrobić sobie dobrą kawę, usiąść z komórką na kanapie i po prostu pooglądać linki do rzeczy, które mnie inspirują, by lepiej mnie poznać. A jeśli masz opinię na temat któregokolwiek z tych produktów, koniecznie daj mi znać w komentarzu i/lub wiadomości prywatnej.

Zdjęcie w nagłówku autorstwa Sary Dubler dla Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top