Wszystko, co musisz wiedzieć o poście dr Dąbrowskiej

Po nieco filozoficznym wstępie (który znajdziesz TU) do działu jedzeniowego bloga, diety roślinnej i postu dr Dąbrowskiej, teraz nadszedł czas na samo “mięcho” czyli dokładny opis, praktyczne informacje, przydatne szablony do wydruku i wszystko inne, czego potrzebujesz, żeby przystąpić postu.

Czym jest post dr Dąbrowskiej?

Post dr Dąbrowskiej (zwany też dietą dr Dąbrowskiej, dietą warzywno-owocową, postem leczniczym, postem Daniela, dalej będę go opisywać skrótem PDD) to rodzaj diety eliminacyjnej, opartej na niskoskrobiowych warzywach i owocach, której celem jest oczyszczenie organizmu, pobudzenie go do działań samonaprawczych, a docelowo również transformacja stylu życia i odżywiania.

Czym jest post dr Dąbrowskiej w wersji Introwertyczki?

Chyba każdy z bardziej doświadczonych postowiczów dokonuje drobnych modyfikacji, dokłada sobie dodatkowe wymagania, które mają zwiększyć efektywność postu, wybiera składniki, po których czuje się najlepiej itp. Ze mną jest podobnie.

Choć przeczytałam jedną z książek dr Dąbrowskiej i wysłuchałam jej audycji radiowych, nie uważam się wcale za ekspertkę od PDD. Po prostu dzielę się z Wami moimi subiektywnymi doświadczeniami i trikami, które sprawdziły się w moim przypadku. Najważniejsze jest, by wsłuchać się w swoje ciało i tak dostosować sposób odżywiania, aby pracował na naszą korzyść. Oczywiście nie próbuję przez to powiedzieć, że nie przestrzegałam zasad postu. Wręcz przeciwnie – przestrzegałam ich w 100%, ale dodatkowo ustaliłam sobie kilka zasad, aby mój post jeszcze bardziej działał na moją korzyść.

Szczegółowe informacje na temat różnic, trików i dodatkowych zasad przedstawię w kolejnych postach.

Co można jeść?

Zgodnie z podstawowymi informacjami, które znajdziesz na stronie dr Dąbrowskiej, dieta powinna opierać się na następujących produktach:

  • warzywa korzeniowe: marchew, buraki, seler, pietruszka, rzodkiewka;
  • warzywa kapustne: kapusta, kalafior, brokuł, jarmuż, rukola;
  • warzywa cebulowe: cebula, por, czosnek;
  • warzywa dyniowate: dynia, kabaczek, ogórki;
  • warzywa psiankowate: pomidor, papryka;
  • warzywa liściaste: sałata, roszponka, natka pietruszki, zioła;
  • owoce niskocukrowe: jabłka, grejpfruty, cytryny, jagody (w ilościach dekoracyjnych).

Dodatkowo, raz na jakiś czas pojawiają się informacje (znajdziesz je zwłaszcza na grupach FB o tematyce postowej) o nowych produktach, które dodano lub usunięto z listy dozwolonych. Przez długi czas dozwolona była kawa z cykorii (nie zwykła Inka, ale kawa o składzie 100% cykorii) i tysiące postowiczów skutecznie pościło, popijając ten napój. Jednak w ostatnim roku dr Dąbrowska doszła do wniosku, że kawa z cykorii jednak nie jest dozwolona. Niestety nie wiem dlaczego, mogę się tylko domyślać, że utrudnia przejście w stan OW (czyli Odżywiania Wewnętrznego – autofagii).

Kolejną nowością na liście dozwolonych produktów jest bakłażan, który obecnie można spożywać w ilościach limitowanych. Jest to doskonała wiadomość, ponieważ odpowiednio przyrządzony bakłażan z powodzeniem udaje kebab lub grzyby w daniach jednogarnkowych i jest składnikiem wielu ciekawych przepisów.

Ostatnia grupa produktów, to produkty, które podobno są dozwolone (nie znalazłam takiej informacji w wiekowej już książce dr Dąbrowskiej, a moje informacje pochodzą z grupy FB). Należą do nich np. glony czyli m.in. agar (działa jak żelatyna i tworzy piękne galarety) oraz nori (ma mocny rybny smak i można z jego pomocą przyrządzić np. selerybę czy sushi z kalafiora).

Specjalnie dla Was przygotowałam listę zakupów, dzięki której bez problemu zadbasz o pyszną i zróżnicowaną dietę podczas postu. Aby pobrać szablon listy zakupów wraz z opisem korzystania, kliknij TUTAJ.

Jak przyrządzać jedzenie na poście?

Na stronie dr Dąbrowskiej pojawia się lakoniczna informacja, że: “Warzywa i owoce można jeść na surowo, w postaci surówek, zup warzywnych przyprawianych ziołami, warzyw duszonych i pieczonych.” Nie brzmi to zbyt zachęcająco, prawda? Ale to tylko przykrywka dla prawdziwego raju obżartuchów. Jeśli nie masz problemów z eksperymentowaniem w kuchni (a później jedzeniem również tego, co niekoniecznie okaże się bardzo smaczne), to post może stać się dla Ciebie prawdziwym nowym otwarciem.

Rzeczywiście, na poście można jeść warzywa na surowo – w całości, pokrojone w słupki, pokrojone w plasterki lub poszatkowane jak na surówkę. Najlepiej mieć je zawsze przygotowane w zapasie na „mały głód”. Dzięki temu będą pod ręką, kiedy będziesz czekać aż upieką się warzywa czy ugotuje postna zupa.

Można je też ukisić. Najbardziej zapalone postowiczki kiszą nie tylko kapustę, ogórki i buraki (to podstawa na poście), ale też np. cykorię, kapustę pekińską, pomidorki, szalotki, cukinie, papryczki, ogórki czy rzodkiewki. Przyznam się szczerze, że nie mam zielonego pojęcia, jak smakują wszystkie te warzywa, ale potencjał jest gigantyczny.

Można je ugotować w wodzie lub na parze (na parze z wody lub na parze z bulionu). Można je też usmażyć, a raczej zeszklić czy udusić na patelni z odrobiną wody. I uwierzcie mi, że przejście ze smażenia na oleju na “smażenie” na wodzie, to najpiękniejszy prezent, jaki możecie sobie zrobić na resztę życia.

No i najważniejsze (w moim, subiektywnym odczuciu) – można je upiec. Uwierz mi, że 99% warzyw smakuje lepiej po upieczeniu. Por czy brukselka, które były zmorą mojego dzieciństwa, po upieczeniu (bez oleju, z odrobiną soli) są zachwycające. Dip z pieczonego kalafiora do niebo w gębie, a zupa-krem z pieczonych papryk pomoże Ci przetrwać niejeden kryzys.

Aby skomponować urozmaicone i pyszne menu w trakcie postu i później, w okresie wychodzenia, skorzystaj z szablonu na Postne Menu Introwertyczki, które jest częścią Postnego Zestawu Ratunkowego czyli zestawu szablonów do wydruku, które pomogą Ci bezstresowo przejść przez Post Dr Dąbrowskiej. Szablony możesz pobrać TU.

Jak dużo jeść na poście?

Jednym z założeniem postu jest brak ograniczeń ilości zjadanego pożywienia. Jedynym ograniczeniem są granice 400-800 kcal dziennie. Brzmi nieco zatrważająco? Obawiasz się, że po sutym obiedzie przekroczysz limit kalorii i wyjdziesz z OW? Jest to teoretycznie możliwe, ale w praktyce bardzo mało prawdopodobne. Kilogram papryki to 300 kcal, kilogram szpinaku 170 kcal. Czyli musiał(a)byś zjeść w ciągu doby prawie trzy kilogramy papryki, żeby przekroczyć dobowy limit kalorii.

Bardziej niebezpiecznie jest w sytuacji, kiedy zjesz więcej owoców niż dozwolone dwa jabłka dziennie. Jedno duże jabłko może mieć nawet 120 kcal i 23 gramy cukru. Jeśli cokolwiek ma zaburzyć OW, będzie to właśnie nadmiar fruktozy. Dlatego zdecydowanie lepiej jest oprzeć dietę na warzywach niż na owocach.

Specjalnie dla Was przygotowałam Tabelę Kalorii. To taka mała ściąga – listę kalorii dla podstawowych produktów spożywczych, po które będziesz sięgać podczas postu. Jeśli chcesz, wydrukuj ją i powieś w kuchni. Dzięki temu będziesz zawsze mogła spojrzeć na wartość kaloryczną danego produktu. Zostawiłam też miejsce, gdzie możesz dopisać liczbę kalorii dla gotowych potraw, które będziesz regularnie przyrządzać na poście. Tabela kalorii jest częścią Postnego Zestawu Ratunkowego, który znajdziesz TU.

Jak mało jeść?

Jest też druga para kaloszy czyli spożywanie zbyt małej ilości jedzenia. Po kilku dniach postu (równocześnie z włączeniem się odżywiania wewnętrznego) wyłącza się ośrodek głodu, pojawia się uczucie lekkości i dodatkowej energii. W ten sposób natura pozwalała naszym przodkom skupić się na upolowaniu mamuta zamiast na własnym głodzie. Jednak wiele postowiczek ma problem ze zjedzeniem takiej ilości jedzenia, by przekroczyć próg minimalny czyli 400 kcal. Nie wystarczy zjeść normalnej wielkości śniadania, obiadu i kolacji. W pierwszych dniach może Ci się wydawać, że pochłaniasz gigantyczne ilości jedzenia. Nie przejmuj się – właśnie tak ma być.

Aby zmniejszyć objętość spożywanego jedzenia i zwiększyć “gęstość kaloryczną” (liczbę kalorii w 100g), najlepiej poddać warzywa obróbce termicznej lub wycisnąć sok.

A dlaczego tak ważne jest, by przekroczyć minimum 400 kalorii dziennie? Podobno poniżej tej wartości post zmienia się w głodówkę w najbardziej negatywnym tego słowa znaczeniu. Organizm wychodzi z trybu odżywiania wewnętrznego, zaczyna spalać tkankę mięśniową, a nawet wypłukiwać wapń z kości. Nie wspominając już o tym, że gwałtownie spada zapotrzebowanie energetyczne, ponieważ Twój mózg dostaje informację, że musi oszczędzać każdą dostarczoną kalorię. Wiesz co to oznacza, prawda? Właśnie tak. Kiedy tylko przestaniesz się głodzić, czeka Cię gigantyczne jo-jo i odzyskanie (z nawiązką) utraconych kilogramów.

Jeśli nie masz pewności, czy spożywasz minimum 400 kalorii dziennie, przez kilka dni waż wszystkie spożywane przez siebie produkty i sprawdzaj ich kaloryczność (np. w Tabeli Kalorii introwertyczki, którą znajdziesz TU). Po kilku dniach zorientujesz się, czy musisz zagryzać obiad jabłkiem lub dołożyć suszonych pomidorów do zupy, by przekroczyć wartość minimum.

Jak często jeść na poście?

Podobno (to zasłyszana rada) należy jeść nie rzadziej niż co 4 godziny. Jednocześnie jednak, spotkałam się z opiniami osób, które podczas postu jedzą zgodnie z metodą “Intermittent Fasting” (w skrócie IF, z angielskiego “post przerywany”), w ramach której należy spożywać wszystkie posiłki w ciągu 3, 6 lub 8 godzin, a przez pozostałe 21, 18 czy 16 pić tylko wodę. Doświadczenia z połączeniem postu dr Dąbrowskiej i IF są zazwyczaj pozytywne.

Wiele postowiczek zaczyna dzień od wody z cytryną lub octem, a śniadanie je dopiero po kilku godzinach po przebudzeniu (w zasadzie powinno się je więc nazywać lunchem). Niektórzy ćwiczą wieczorem i kładą się spać „na głodniaka”, co podobno wzmacnia działanie odchudzające postu. 

W moim odczuciu jest to bardzo indywidualna kwestia i powinnaś wybrać tę opcję, która jest najbardziej zgodna z Twoim trybem życia, a następnie konsekwentnie się jej trzymać. 

Co jeść?

Warzywa, owoce, herbatka ziołowa do popicia – wszystko fajnie. Chyba że jesteś jedną z tych osób, u której na śniadanie zawsze są kanapki lub owsianka, obiad musi być ciepły i dwudaniowy, deser najlepiej na słodko, a kolacja nie może być płynna. Dla osoby przyzwyczajonej do tradycyjnej diety, wizja jedzenia samych warzyw i owoców przez kilka tygodni może być porażająca.

Na szczęście post dr Dąbrowskiej nie jest nowym wymysłem i od wielu lat postowiczki (a także liczne firmy cateringowe i kurorty specjalizujące się w dietach odchudzających) wymyśliły ogrom przepisów, który zadowoli nawet najbardziej wymagające podniebienia… Zakładając oczywiście, że te podniebienia rozumieją ograniczenia postu i nie będą oczekiwać smażonej cebulki i posypki z parmezanu do wszystkiego.

Na dobry początek polecam Ci zacząć od zup-kremów. Są smaczne, odżywcze i pomagają na wychłodzenie organizmu, które jest typowe dla pierwszych dni postu. Wiele osób zjada je na śniadanie (choć może się to wydawać dziwne w naszej kulturze), żeby pobudzić organizm do działania.

Każdego dnia próbuj jeść coś surowego. Na stronie dr Dąbrowskiej pojawia się wręcz informacja, że post opierający się w 100% na surowych produktach jest najzdrowszy. “Najcenniejsze są warzywa i owoce w postaci surowej, gdyż posiadają aktywne enzymy i biokatalizatory, a wśród nich około 10 tysięcy antyoksydantów, między innymi polifenole, likopen, witaminę C oraz E, beta karoten, chlorofil, mikroelementy i błonnik, dlatego wysoce skuteczną leczniczo okazała się wersja surowa diety warzywno-owocowej…”

Alternatywnie zaleca też dietę w proporcjach 75% surowych produktów i 25% gotowanych.

Nikt nie oczekuje, że prosto z diety tradycyjnej wskoczysz na postny “Raw Diet”, choć jeśli jesteś takim hardkorem, to gratuluję samozaparcia. Warto jednak zadbać, by przynajmniej jeden posiłek dziennie był w pełni surowy, a do każdego z pozostałych posiłków dodawać coś surowego, choćby zielonego ogórka lub smoothie z marchewki.

Kolejnym hitem na poście są dania jednogarnkowe. Mamy tu więc leczo, bigos, makaron po koreańsku (z marchewki) czy curry z dyni. Tego rodzaju przepisy są o tyle atrakcyjne, że pomagają zapomnieć, że zjadasz postne jedzenie. Są sycące, łatwe w przygotowaniu i można je zrobić z zapasem na kilka dni.

Dla mnie osobiście ważnym działem kulinarnym w trakcie postu były potrawy pieczone. Pieczone naprawdę smakuje lepiej. W dodatku nawet jeśli nie miałam pomysłu na postne potrawy, wystarczyło wrzucić na blachę mrożone warzywa lub przekrojoną wzdłuż cukinię i po dwudziestu minutach miałam gotowy zapas jedzenia na cały dzień.

Aby ułatwić Ci przygotowanie pysznej i zróżnicowanej diety podczas postu, przygotowałam szablon jadłospisu, który możesz wydrukować na domowej drukarce i dokładnie rozpisać potrawy na cały tydzień. W ten sposób możesz zadbać o odpowiednie zróżnicowanie diety oraz o dostarczanie organizmowi odpowiedniej ilości surowych warzyw, kiszonek i codziennej dawki wody. Jadłospis czyli Postne Menu Introwertyczki to część Postnego Zestawu Ratunkowego, który znajdziesz TUTAJ

Czy w trakcie postu można ćwiczyć?

Ruch jest bardzo ważnym elementem stylu życia w czasie postu i po nim. Co tu dużo ukrywać, jeśli nie będziesz przywiązywać równie dużej wagi do aktywności fizycznej co do samej diety, skuteczność postu nie będzie maksymalna i długotrwała.

I tu jest pewien kruczek. Wiele osób (w tym ja) odczuwa podczas postu głęboką potrzebę rezygnacji z wszelkich form ruchu i przejścia w stan hibernacji. Niestety jest to jeden z niewielu momentów w trakcie postu, kiedy NIE NALEŻY słuchać własnego organizmu. A raczej, warto wtedy podejmować codzienne próby wykonywania aktywności fizycznej, nawet minimalnej, a następnie obserwować jej efekty. Jeśli w trakcie wykonywania ćwiczeń lub po nich czujesz się słabo, masz bóle mięśni (nie zakwasy) lub inne negatywne skutki, najlepiej jest zasięgnąć opinii lekarza. Oprócz wsłuchiwania się we własny organizm (w trakcie i po sporcie, a nie w jęczenie leniwego mózgu przed sportem!), bardzo polecam obserwowanie ciała w odniesieniu do aktywności fizycznej. Szybko zauważysz, że ćwiczenia pomagają szybciej pozbyć się toksyn, a nawet uwalniają od dolegliwości i bólu, które mogą być objawem kryzysu ozdrowieńczego w trakcie postu.

Polecam codziennie rozpoczynać dzień od rozgrzewki – możesz wykonywać zestaw ulubionych ćwiczeń albo odpalić jeden z tryliarda filmików na youtubie (to mój obecny faworyt). Jeśli w ciągu dnia masz czas i energię, możesz spokojnie poświęcić godzinę na pełny trening. Bez względu na to, czy wybierzesz bieganie, cross fit czy trening siłowy, z pewnością będzie to z korzyścią dla efektywności postu.

Chociaż post nie jest ma na celu odchudzania, a tym bardziej nabierania masy mięśniowej, wiele osób przystępuje do postu z myślą, by oprócz poprawy stanu zdrowia zmienić też wygląd swojej sylwetki. Z myślą o tych z Was przygotowałam szablon pomiarów do wydruku, na którym możesz zapisać swoje wymiary, wagę i BMI przed postem i po poście, by w łatwy sposób porównać efekty. Aby pobrać szablon oraz pozostałe szablony z Postnego Zestawu Ratunkowego, kliknij TUTAJ.

*Mam nadzieję, że panowie przygotowujący się do postu wybaczą mi, że na szablonie jest sylwetka kobiety. Wersja dla panów jest w przygotowaniu i dam Wam znać, kiedy tylko będzie dostępna.

Czy można łamać zalecenia postu?

Post dr Dąbrowskiej nie jest dietą odchudzającą. W zasadzie utrata wagi jest skutkiem ubocznym, z czego część to po prostu utrata wody przetrzymywanej w organizmie (stąd możliwy lekki wzrost wagi po poście).

Wszystkie zasady postu zostały przemyślane w taki sposób, aby uruchamiać lub wspomagać działanie odżywiania wewnętrznego czyli autofagii. Dokładniej pisze o tym sama dr Dąbrowska na swojej stronie internetowej: “…organizm posiada fenomenalne zdolności samoleczenia. Polegają one na uruchomieniu w czasie postu autofagii, czyli niszczeniu zwyrodniałych komórek i pozyskiwaniu z nich glukozy (niezbędnej dla serca i mózgu), której dowóz w czasie postu jest znikomy. Jednocześnie zniszczone i chore struktury są odzyskiwane w procesie „recyklingu” i służą jako materiał do odbudowy nowych i zdrowych komórek…

Jednak OW (czyli odżywianie wewnętrzne) działa tylko w sytuacji, kiedy organizm nie otrzymuje z zewnątrz odpowiedniej ilości glukozy. W dodatku jeśli OW zostanie uruchomione, a następnie zatrzymane, nie można go ponownie uruchomić bez okresu kwarantanny. Po każdym poście należy zrobić sobie przerwę przed kolejną próbą, a jej długość powinna wynosić tyle miesięcy, ile tygodni trwał post. Jeśli więc planujesz 6-tygodniowy post, ale po tygodniu zjesz coś niedozwolonego, musisz natychmiast przejść do fazy wychodzenia i podjąć ponowną próbę dopiero po miesiącu od przerwania postu.

To samo dotyczy innych odstępstw od postu, takich jak zjedzenie zbyt dużej ilości owoców, niedostarczenie minimalnej ilości kalorii lub konieczność przyjęcia leków. W tej ostatniej sytuacji decyzję o kontynuacji postu może podjąć tylko doświadczony lekarz prowadzący. 

Próba dalszego poszczenia po tzw. „wpadce” może się skończyć nagłym wypadaniem włosów, gwałtownym zmniejszeniem zapotrzebowania energetycznego organizmu i wszystkimi negatywnymi skutkami głodówki, o których można przeczytać w internecie. 

Jak często można przeprowadzać post?

Częstotliwość postów to kwestia dyskusyjna i bardzo indywidualna. Podobno pełny, 6-tygodniowy post można przeprowadzać raz w roku. Zetknęłam się też z opinią, że osoby w pełni zdrowe nie powinny decydować się na post dłuższy niż 14 dni.

Jedyną zgodną informacją dotyczącą częstotliwości przeprowadzania postów jest konieczność rozdzielenia ich okresami kwarantanny. Po każdym poście musisz odczekać tyle miesięcy, ile tygodni trwał post, zanim podejmiesz kolejną próbę poszczenia lub innej diety. Chodzi o to, aby dać organizmowi czas na powrót do stanu równowagi po poście i uzupełnienie niedoborów.

Jak zacząć post dr Dąbrowskiej?

Post leczniczy to poważne i skomplikowane narzędzie do pracy z własnym organizmem, a decyzji o jego przeprowadzeniu nie należy podejmować pochopnie. Polecam Ci zapoznanie się z całą serią postów na temat postu, która stopniowo pojawia się na moim blogu The Introvert’s Guide. Znajdziesz tam m.in. artykuły o tym, jak się przygotować do postu, jakich błędów nie popełnić, a nawet pamiętnik postowiczki, w którym dzielę się moimi osobistymi doświadczeniami z mojego pierwszego pełnego postu. Wszystkie wpisy znajdziesz TU.

***

To drugi w trzech postów wprowadzających do działu jedzeniowego na blogu.

Żeby nie być gołosłowną i nie ograniczać się jedynie do filozoficznych wywodów, chciałabym, abyście byli moimi partnerami w podróży do lepszego odżywiania.

Moja podróż już się zaczęła. Właśnie zakończyłam pełny, sześciotygodniowy post dr Dąbrowskiej. Jest to cykl ponad 20 postów, wśród których znajdziesz pamiętnik postowiczki (czyli moje doświadczenia – nie tylko żywieniowe – z okresu postu), poradniki i gratisy do wydruku, które znacząco ułatwiają samodzielne przeprowadzenie postu w domu.

Zachęcam Cię również do zapisania się na listę mailingową. Dzięki temu będziesz na bieżąco otrzymywać informacje o nowościach na blogu, gratisach od Introwertyczki i sekretnych wiadomościach tylko dla newsletterowiczów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top